Napisane przez: AR | marzec 20, 2008

Solidarity.com.pl – “Krwawy biznes w Chinach”

Redaktor: Kasia Wlazło z www.solidarity.com.pl
 

Około miliard dolarów rocznie zarabiają Chiny na handlu ludzkimi organami. W tym kraju nie trudno o przeszczep nerki, wątroby czy rogówki. Są tam tysiące dawców. Nasuwa się jednak pytanie, ilu spośród nich wyraża zgodę na wykorzystanie swoich narządów?

Według raportów państwowych, w Chinach w latach 1994-1999 przeprowadzono około 18 500 transplantacji, natomiast w sześcioletnim okresie lat 2000-2005 suma przeszczepów wynosiła 60 000.

Oferty specjalne

Chińskie szpitale na swoich witrynach internetowych proponują zagranicznym pacjentom szeroki zakres usług w zakresie transplantologii. A co ważne – wszystko w szybkim czasie: „Znalezienie odpowiedniego dawcy nerki może zająć tylko tydzień, maksymalny czas oczekiwania to jeden miesiąc. Jeżeli wystąpią nieprzewidziane problemy z narządem do przeszczepu, pacjentowi zostanie zaoferowany kolejny narząd, a operacja obędzie się w przeciągu tygodnia” – to informacja z witryny internetowej China International Transplantation Assistant Centre.

Jak to możliwe, skoro w innych krajach średni czas oczekiwania na nową nerkę wynosi 32-52 miesięcy, a czas przydatności żywej nerki wynosi 24-48 godzin, a wątroby około 12 godzin?

Jeszcze do kwietnia 2006 r. na stronie internetowej Chińskiego Międzynarodowego Centrum Sieci Pomocy w Transplantacjach można było znaleźć następujący cennik:

Nerka: 62 000 dolarów USA

Wątroba: 98 000 – 130 000 dolarów USA

Płuco: 150 000 – 170 000 dolarów USA

Serce: 130 000 – 160 000 dolarów USA

Rogówka: 30 000 dolarów USA

Okazuje się więc, że Chiny zrobiły sobie z ludzkiego organizmu całkiem opłacalny biznes.

Transplantacyjni turyści

Aż do 1 lipca 2006 r. praktyki sprzedaży narządów były w Chinach legalne. Niby prawo zostało wprowadzone, ale transplantacyjna turystyka wciąż kwitnie.

Turyści nie zastanawiają się, czy narząd jest od dobrowolnego dawcy. Druga sprawa – ogromna większość nie ma nawet pojęcia, że ich przyszły organ będzie pochodził od ofiary morderstwa.

Według biorców narządów i ich rodzin, przeszczepy były przeprowadzane w prawie całkowitej tajemnicy, jakby to były przestępstwa.

Na tyle, ile jest to możliwe, wszelkie informacje nie są ujawniane biorcy. Nie jest ujawniona tożsamość dawcy ani jego pisemna zgoda, nawet tożsamość lekarza przeprowadzającego operację nie jest często podawana. Operacje przeprowadzane są zazwyczaj w środku nocy.

Jeden z turystów w 2003 r. poleciał do Szanghaju na przeszczep nerki, który wyniósł go 20 000 dolarów USA. Podczas trwającego dwa tygodnie pobytu w Szpitalu Ludowym Nr 1 dostarczono dla niego cztery nerki, w celu przeprowadzenia testu zgodności z jego krwią oraz pod względem innych czynników. Żadna z nich nie okazała się zgodna ze względu na przeciwciała. Wszystkie zostały więc zabrane.

Pacjent przybył do szpitala dwa miesiące później i znów przeprowadzono podobne testy na czterech innych nerkach. Kiedy ósma nerka okazała się zgodna, operacja transplantacji zakończyła się pomyślnie. Pacjent przeszedł ośmiodniową rekonwalescencję.

Skazani na śmierć dawcami

Chiński rząd dopiero w 2005 r. przyznał się do wykorzystywania narządów skazanych na śmierć i straconych więźniów.

Krzysztof Łoziński w swojej książce pt. „Piekło środka – Chiny a prawa człowieka, 10 lat później” napisał: „Według posiadanych przeze mnie informacji, egzekucje wykonywane są w taki sposób, by w momencie pobierania organów, skazany jeszcze żył (ze względu na potrzeby transplantologii zmieniono nawet metodę egzekucji. Skazańcy, od których mają być pobrane rogówki, zabijani są strzałem w serce, a nie w głowę). Jeszcze przed egzekucją jest on przygotowywany do roli dawcy, co dostarcza mu dodatkowych cierpień. Przygotowanie to polega na przykład na wykonaniu kilku niezwykle bolesnych zastrzyków.”

Łoziński podaje, że w 1993 r. Chiny sprzedały za granicę 1 500 nerek od skazańców.

Falun Gong – żywe źródło organów

Od momentu prześladowań praktykujących Falun Gong (1999r), liczba przeszczepu nerek podwoiła się gwałtownie. W 1998 r. przeprowadzono 3 596 przeszczepów nerek, a w 2005 r. blisko 10 000.

Wielu członków rodzin praktykujących Falun Gong, którzy zmarli w aresztach, donosiło, że widziało ciała swoich najbliższych z chirurgicznymi cięciami i brakującymi częściami ciała.

David Matas i David Kilgour w swoim raporcie ze stycznia 2007 r. zamieszczają kilka rozmów telefonicznych z chińskimi lekarzami, którzy bez ogródek mówią o kwestii pozyskiwania narządów. Oto jedna z rozmów.

M: …Czy moglibyście znaleźć narządy od praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Powiem Ci, że nie mamy możliwości ich zdobycia. Teraz jest dosyć trudno zdobyć je tutaj w Guangxi. Jeśli nie możesz czekać, proponuję udanie się do Guangzhou, gdyż tam jest bardzo łatwo je zdobyć. Mają możliwości szukania w całym kraju. Ponieważ wykonują przeszczepy wątroby, mogą dla Ciebie w tym samym czasie zdobyć nerkę. Jest to dla nich bardzo łatwe. Wiele miejsc, w których dostawy narządów są niewystarczające, zwracają się do nich o pomoc.

M: Dlaczego jest im łatwo je zdobyć?

Dr Lu: Ponieważ są ważną instytucją. Porozumiewają się z sądowym systemem w imieniu całej uczelni.

M: Używają narządów od praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Zgadza się.

M: Te, które używaliście wcześniej pochodziły z aresztów czy więzień?

Dr Lu: Z więzień.

M: I pochodziły od zdrowych praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Zgadza się. Wybieraliśmy te dobre, ponieważ zapewniamy jakość naszych operacji.

M: Czy to znaczy, że sami wybieracie narządy?

Dr Lu: Zgadza się.

M: W jakim wieku jest zazwyczaj dawca narządu?

Dr Lu: Zazwyczaj mają trzydzieści kilka lat.

M: Następnie pójdziesz do więzienia, aby samemu wybrać?

Dr Lu: Zgadza się. Musimy wybierać.

M: Co będzie, jeśli ten wybrany nie zgodzi się na pobranie krwi?

Dr Lu: Na pewno pozwoli nam to zrobić.

M: Jak?

Dr Lu: Na pewno znajdą sposób. O co się martwisz? Tego typu rzeczy nie powinny Ciebie niepokoić. Oni mają swoje procedury.

M: Czy taka osoba wie, że jaj narząd zostanie usunięty?

Dr Lu: Nie, nie wie.

Interes kwitnie

Nie da się ukryć, że Chiny są liderem w dziedzinie transplantologii – oczywiście dzięki swojej brutalności i bezsumiennemu łamaniu praw człowiek, żeby nie było wątpliwości.

Przed rokiem były tam zaledwie 22 centra transplantacji wątroby, a w połowie kwietnia 2006 r. takich centrów było już 500.

Na przykład Orientalne Centrum Transplantacji Organów w Tianjin posiada czternaście pięter nadziemnych i dwa podziemne mieszczące 300 łóżek. Jest to największe centrum transplantacyjne w Azji – miejsce naszykowane na przeprowadzenie kilkunastu przeszczepów w jednym czasie. Źródła organów są nam już znane…

Czy można jakoś zatrzymać tą rzeź? Wydawać by się mogło, że wystarczy zaprzestać transplantacyjnej turystyki do Chin. Nie będzie biorców – nie będzie powodów żeby zabijać tysiące niewinnych ludzi. Być może to przyniosłoby efekt.

Patrząc na historię tego kraju, nasuwa się jednak pytanie, jaki genialny pomysł znalazłaby wówczas chińska władza żeby Chińczycy nadal wzajemnie się mordowali?

Źródła:

Uaktualniony raport w sprawie zarzutów o pozyskiwanie narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong w Chinach autorstwa Davida Matasa i Davida Kilgoura

„Piekło środka – Chiny a prawa człowieka, 10 lat później” Krzysztof Łoziński


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie